Nasz adres:
ul. Ruska 46B, II piętro p.208
50-079 Wrocław

tel. 071 358 08 74
e-mail: listy@cpk.wroclaw.pl
Biuro terenowe w Świdnicy

ul. Długa 33
III piętro (oficyna),
pok. 30
(naprzeciwko katedry)
tel. 074 857 79 12

Zapraszamy na bezpłatne porady prawne i psychologiczno-pedagogiczne.

Jak działają sprawcy przemocy?

W powszechnym przekonaniu przemoc w rodzinie to kolejne akty agresji, powodowane momentami utraty panowania sprawcy nad sobą. A to opisuje tylko niewielką część tego bardzo złożonego zjawiska. Przemoc w rodzinie to nie są tylko powtarzające się epizody agresji. To znacznie więcej. To proces złożony i zazwyczaj długotrwały. Sprawca przemocy domowej chce osiągnąć władzę nad partnerką, dominować nad nią, podporządkować ją sobie i kontrolować. Dochodzi do tego powoli, najpierw uwodząc swoją ofiarę, potem stopniowo coraz bardziej ją od siebie uzależniając. Sprawcy przemocy domowej działają zazwyczaj w bardzo podobny sposób. Lenore Walker w pracy pt. „Kobieta maltretowana” stwierdza, że choć stosowane przez poszczególnych sprawców techniki przymusu „są specyficzne dla poszczególnych jednostek, to jednak cechuje je przy tym znaczne podobieństwo”. Najbardziej uderzającą cechą sprawców przemocy domowej jest pozorna normalność. To często osoby, które dbają o swój pozytywny wizerunek w oczach otoczenia. Czasami z dużą umiejętnością manipulowania innymi uchodzą za czarujących, przemiłych i porządnych. Rzadko popadają w konflikt z prawem. Istnieje wiele badań, które miałyby określić, jaki rodzaj zaburzeń psychicznych powoduje występowanie zachowań przemocowych u sprawcy, np.: zaburzenia osobowości, zmiany organiczne, uzależnienia, zaburzenia nastroju. Okazuje się jednak, że takie diagnozy wyjaśniają zjawisko przemocy domowej w niewielkiej części, a także nie wszyscy cierpiący z powodu tych problemów stosują przemoc wobec najbliższych. Przekonanie, że przemocy wobec żon dopuszczają się mężczyźni uzależnieni lub chorzy psychicznie w pewien sposób usprawiedliwia sprawców, bo są ofiarami choroby lub nałogu, a więc nie ponoszą pełnej odpowiedzialności za swoje czyny. Maltretujący mężowie używają całej serii zachowań do sprawowania kontroli nad swoimi partnerkami. Kobieta boi się, a sprawca przemocy manipuluje tym lękiem, nie licząc się z jej prawami i potrzebami. Do przemocy fizycznej może dochodzić rzadko, ale ciągłe prawdopodobieństwo jej pojawienia się powoduje przewlekłe, nieznośne napięcie i stan zagrożenia. Sprawcy przemocy wiedzą, że nie można ofiary tylko dręczyć, nękać i zastraszać. Szczególnie na początku, kiedy jeszcze ma dość siły i ma dokąd uciec. Na początku trwania związku, przemoc domowa (zazwyczaj, choć nie zawsze) przebiega w trzech powtarzających się fazach. Najpierw jest faza budowania napięcia. Mężczyzna staje się krytyczny, nieprzyjemny, pojawiają się wyzwiska, upokorzenia, pomniejsze epizody przemocy fizycznej. Kobieta zdaje sobie sprawę ze zmian w zachowaniu mężczyzny, boi się, jest ostrożna. Mężczyzna staje się coraz bardziej pobudzony i wściekły. Napięcie staje się trudne do wytrzymania. Następnie dochodzi do fazy przemocy fizycznej. Zwykle towarzyszy temu skrajna agresja werbalna. Trwa do 48 godzin. Kobieta może doznać poważnych obrażeń. Zdarza się, że mężczyzna cuci kobietę, by móc ją bić dalej. Potem następuje okres czułości (albo „skruchy”, albo „miodowy”). Sprawca żałuje swojego zachowania, przeprasza, okazuje uczucie, daje prezenty. Przysięga, że już nigdy jej nie skrzywdzi. Jest czuły, delikatny, kochający. Twierdzi, że dopuścił się tej przemocy, bo nie panuje nad sobą, z powodu szaleńczej miłości, jaką darzy żonę, że nie wie, co się z nim dzieje. Gdyby odeszła –– popełni samobójstwo. To zachowanie wzmacnia w kobiecie nadzieję, że on się zmieni. Jest zachętą do pozostania w związku. Okres ten kończy się ponownym narastaniem napięcia. Okresy czułości, intensywniejsze na początku, dają kobiecie dużo zadowolenia, powodują intensywne zaangażowanie uczuciowe. Czułość, przeprosiny, obietnice, gdy ofiara chce odejść, powodują w niej przełamanie oporu i łatwe zaprzeczenie przeszłym zdarzeniom. Skrzywdzona kobieta zaczyna wierzyć, że w tych dobrych okresach poznaje prawdziwe oblicze swojego męża i ma nadzieję, że kiedyś on się zmieni i pozostanie tak miły już na zawsze. I partner zmienia się rzeczywiście, ale najczęściej na gorsze. Przemoc zazwyczaj narasta. Okresy miłości stają się tym krótsze, im zależność ofiary jest większa. Samoocena kobiety jest coraz niższa, staje się zalękniona, przygnębiona i coraz bardziej zdana na sprawcę. W takiej sytuacji niewielkie jest prawdopodobieństwo, że odejdzie – więc okresy czułości nie są już potrzebne. Sprawcy przemocy domowej nigdy nie biorą odpowiedzialności na siebie, zawsze winna jest partnerka, bo jest nieposłuszna, niedobrze się zachowała, zbyt mało czuła, nie dość kochająca itd. Oprócz niej różne ważne przyczyny zewnętrzne –– alkohol, narkotyki, sytuacja w pracy, nieszczęśliwe dzieciństwo, zazdrość i szaleńcza miłość itd. Strategia ofiary, by spełniać wszelkie oczekiwania sprawcy, nie daje efektu, bo wciąż pojawiają się nowe wymagania i kolejne reguły, niemożliwe do przewidzenia, nierzadko ze sobą sprzeczne. Twierdzeniu, że sprawcy nie panują nad sobą, przeczy fakt, że dokonują takich czynów tylko wobec żony, dzieci, czasem zwierząt domowych, a nigdy wobec osób spostrzeganych jako równe lub wyższe w hierarchii. Typowy sprawca przemocy, gdy pojawiają się niezależni świadkowie, natychmiast się uspokaja. Zaprzecza temu, co miało miejsce w rzeczywistości i np. mówi, że nie wie, co się ostatnio dzieje z jego żoną – krzyczy bez powodu, zmyśla nieprawdę. Z taką sytuacją bardzo często spotykają się policjanci wezwani na pomoc. „Zatroskany” mąż mówi o problemach psychicznych niezrównoważonej żony, która (jeśli są ślady pobicia) przed chwilą okaleczyła się sama. Zniewolenie ofiary jest osiągane poprzez przejęcie kontroli nad każdym aspektem jej życia. Na początku sprawca wymaga drobnych ustępstw, z czasem coraz większych. Stopniowo odbiera ofierze prawo do wolności, samodzielności, do wyrażenia swojego zdania, żąda podporządkowania, posłuszeństwa, za każdy sprzeciw wymierza kary, nakłada reguły dotyczące najdrobniejszych spraw. Np. w pewnej rodzinie tata i mąż zarządził zakładanie drugiej pary kapci przed wejściem do kuchni, za nie przestrzeganie tej zasady była kara. Ofiara ma „znać swoje miejsce”, musi akceptować sprawcę w całości, tolerować jego występki, rozumieć zdrady i cieszyć się z każdej możliwości kontaktu z nim. Wszelkie jej pretensje za jego niedotrzymywanie umów, późne powroty, bliskie relacje z innymi kobietami budzą gniew. Władza prześladowcy jest ograniczona, dopóki ofiara utrzymuje jeszcze jakieś kontakty z innymi ludźmi. Sprawca izoluje ją, stara się ograniczyć kontakty z rodziną i przyjaciółmi, np. uniemożliwia odbieranie telefonów, zakazuje przyjmowania gości, zabrania podjęcia nauki, pracy czy też innej aktywności społecznej. Izolacja od osób, które mogą udzielić pomocy materialnej, czy też emocjonalnego wsparcia, prowadzi do stopniowego wzrostu zależności ofiary. Są różne sposoby zmuszenia kobiety do pozostawania w domu. Na przykład mąż, który wraca do domu o różnych, niemożliwych do przewidzenia porach, nie zabiera ze sobą kluczy i życzy sobie, by żona zawsze czekała na jego powrót – za nieposłuszeństwo karze biciem. Bywa, że kobieta jest zmuszana do rezygnacji z pracy –– a tym samym źródła niezależnego dochodu. Na przykład pewna pani, gdy jej dzieci były prawie dorosłe, dwukrotnie wbrew zakazowi męża podjęła pracę w swoim zawodzie (oczywiście mało płatną). Za każdym razem mąż przestawał dawać jej jakiekolwiek pieniądze na utrzymanie rodziny i dużego domu, pokpiwając –– przecież teraz ty zarabiasz. Zdarza się także, gdy mężczyzna prowadzi swoją firmę, że żona pracuje w niej także (czasami nie mniej intensywnie), lecz nie dostaje za to żadnych pieniędzy, nie jest zarejestrowana, ani ubezpieczona. Bywa, że mąż nie pracuje, a na utrzymanie zarabia żona. Jednak on nie może zaakceptować takiej sytuacji, tylko trwa w stanie nieustającej frustracji. Żona wraca z pracy, gotuje obiad, odrabia z dziećmi lekcje, sprząta i musi zrozumieć zły humor pokrzywdzonego przez los męża, który „traci panowanie nad sobą”. Jeśli żona zechce od niego odejść, np. będzie groził jej samobójstwem i straszył: „dzieci ci tego nigdy nie wybaczą”. Najdoskonalszym uzasadnieniem dla przemocy jest zazdrość. Wielkim swym uczuciem sprawca może wytłumaczyć najpodlejsze występki. Śledzenie, podsłuchiwanie, przechwytywanie listów i telefonów, nieustanne oskarżanie o niewierność, rozliczanie za każde spojrzenie, policzkowanie za rozmowę z innym mężczyzną. Na tym terytorium można kontrolować prawie wszystko: w co ona się ubiera, jak się maluje, z kim rozmawia, kiedy wychodzi i wraca, co mówi przez sen. Można nieustająco karać za przeszłe znajomości, a już na pewno za poprzedniego partnera. To wszystko z miłości.

Autorka: Anna Katarzyna Miłoszewska