W badaniach nad przemocą domową wiele lat poświęcono poszukiwaniu cech predysponujących do bycia ofiarą przemocy. W osobach skrzywdzonych upatrywano przyczyn tego, że są maltretowane. Pojawiły się wobec nich określenia „masochistyczna”, „histeryczna”, „hipochondryczka”. Jakby zignorowano oczywisty fakt, że za przemoc odpowiedzialny jest sprawca, a cechy obserwowane u krzywdzonych kobiet są skutkiem, a nie przyczyną urazu. Okazuje się, że przemoc może złamać niemal każdego człowieka, doprowadzając do bardzo różnorodnych zaburzeń, głębokich zmian osobowości. Sprawcy przemocy domowej zazwyczaj nie ujawniają swoich agresywnych skłonności na początku trwania związku. Potrafią być mili, czuli, zachowują się poprawnie i przyjaźnie. Zazwyczaj trudno jest kobietom przewidzieć zagrożenie. Niesłuszne jest, więc zakładanie z góry, że wszystkie krzywdzone kobiety mają tendencje masochistyczne. Jest bardzo ciekawe zjawisko opisywane jako tzw. syndrom sztokholmski. Jego nazwa pochodzi od zdarzenia, jakie miało miejsce w Sztokholmie, gdy terrorysta po napadzie na bank przetrzymywał kobietę przez sześć dni jako zakładniczkę. Po przeżyciu tego koszmaru (w czasie, którego cały czas poważnie zagrożone było jej życie), po uwolnieniu, kobieta utrzymywała kontakt ze sprawcą, odwiedzała go w więzieniu. Ta paradoksalna reakcja ofiary przejawiająca się rodzajem fascynacji osobą agresora wynika prawdopodobnie z upatrywania w sprawcy nie tylko kata, ale i wybawcy, który darował życie. Niezwykłość tej reakcji powstaje z zaprzeczenia powszechnemu przekonaniu, że człowiek ucieka od źródła kar. Okazuje się, że objawy patologicznego przywiązania do osoby agresora mogą rozwinąć się po 4-5 dniach życia zakładnika. Prawdopodobieństwo wystąpienia tego procesu jest tym większe im bardziej zagrożone jest życie ofiary. U kobiet, które doświadczyły przemocy dominuje złożony pourazowy zespół stresu, charakteryzujący się bardzo wieloma objawami. Na skutek chronicznego zagrożenia organizm ofiary jest w stanie ciągłej mobilizacji do obrony – kobieta nadmiernie reaguje na każdy dźwięk, szelest, denerwuje się drobnymi niedogodnościami, źle sypia. Zmęczenie, ciągły niepokój powodują rozchwianie emocjonalne, płaczliwość, nerwowość, drażliwość, wybuchy złości. Charakterystyczne też są stany depresyjne niosące ze sobą obniżenie nastroju, bierność, brak inicjatywy, wycofanie. A także problemy w koncentracji i pamięci, rozkojarzenie, trudności z podejmowaniem decyzji. Dominuje brak wiary w możliwość zmiany swojej sytuacji, rezygnacja. Charakterystyczne dla doświadczenia traumy są stany psychicznego odrętwienia, w których jakby zrywa się kontakt ze swoimi emocjami, bo są tak intensywne i trudne, że nie można ich pomieścić. Innym objawem przeżycia traumy są tzw. wtargnięcia. To uporczywe, niepokojące, nagle pojawiającymi się wspomnienia minionych przeżyć, związane z nimi obrazy, uczucia, myśli. Kobiety maltretowane mają często wiele traumatycznych doświadczeń za sobą. Pani, nad którą mąż znęcał się ponad 30 lat, mimo wciąż nowych dramatycznych przeżyć, często mimowolnie powracała do pierwszego pobicia. Było dla niej tak szokujące, zaskakujące, odtwarzała je w pamięci sekunda po sekundzie łącznie z towarzyszącymi mu emocjami, doznaniami zmysłowymi, bólowymi, myślami. Przeżycia powracają także w dramatycznych snach – koszmarach. Długotrwałe doświadczenie przemocy niszczy poczucie własnej wartości. Poniżane, wyzywane kobiety nabierają przekonania, że słusznie doświadczają przemocy, bo nie zasługują na miłość albo, że to w nich tkwi przyczyna złego traktowania. Kobiety wstydzą się swoich doświadczeń i obwiniają się z ich powodu. Często rozmyślają o związku z prześladowcą, rozpamiętują, zastanawiają się, także nad zemstą. U ofiar urazu mogą występować skłonności autodestrukcyjne – sięganie po alkohol, narkotyki, samouszkodzenia, wchodzenie w ryzykowne sytuacje, próby samobójcze. Rzadko kiedy te kobiety wyrażają gniew w sposób otwarty, gdyż wiąże się to z ryzykiem kary. Częściej skierowują złość przeciwko sobie. Około 10% maltretowanych kobiet podejmowało próby samobójcze, z tego połowa wielokrotnie. Doświadczenie przemocy domowej powoduje też ogromne konsekwencje dla relacji z innymi ludźmi – nieufność do ludzi, zwłaszcza mężczyzn. W stosunkach społecznych nie ma miejsca na błędy, drobne rozczarowania. Potknięcia innych wywołują zerwanie relacji. Z czasem kolejni znajomi okazują się niegodni zaufania, ofiara zaczyna wycofywać się ze związków. Nawet po uwolnieniu może pozostawać w izolacji przekonana o braku zrozumienia ze strony otoczenia.
Autorka: Anna Katarzyna Miłoszewska