Zapraszamy na bezpłatne porady prawne i psychologiczno-pedagogiczne.
Jakiś czas temu przyszło nam do głowy, że może warto by było we Wrocławiu zorganizować Manifę. Trochę na wzór warszawski. Tam już przecież od 10 lat się udaje. Wiec może i we Wrocławiu się uda.
Pojawiły się pewne wątpliwości, czy Manifa to dobry pomysł, czy przypadkiem nie zaszkodzimy Fundacji. Bo przecież organizowana ona jest przez szalone feministki. A my szalonymi feministkami nie jesteśmy. No właśnie szalonymi nie, ale feministkami jak najbardziej.
Stanęło więc na tym, że sprobujemy, bez żadnych funduszy zewnętrznych. Sprobujemy i zobaczmy jaki będzie odzew wśród wrocławskich organizacji pozarządowych i wśród szeroko rozumianego społeczeństwa.
Cała akcja została szybko i sprawnie przygotowana w przeciągu niecałych dwóch tygodni. Do Centrum Praw Kobiet przyłączyły sie Amnesty International, Kampania Przeciw Homofobii i Partia Kobiet. przygotowaliśmy hasła transparenty. Zapewniliśmy sobie ochrone Policji i jakoś poszło.
Udało się. Zmotywowałyśmy nawet przeciwników do pojawienia się. Na początek trochę magii i odczyniania i po paskudnej sobocie w niedzielę słonko się do nas uśmiechnęło. Pogoda ładna, nastroje optymistyczne. Pomaszerowałyśmy na Rynek. Zaczęłyśmy punktualnie. No może nawet trochę za punktualnie. Ale w końcu dwunasta to dwunasta. Przemawiały pani Lidia Geringer i przedstawicielka Partii Kobiet i pomaszerowałyśmy dookoła Rynku wznosząc bojowe okrzyki. Bo przecież Manifa to też takie miejsce, gdzie można wykrzyczeć różne ważne dla kobiet i nie tylko kobiet rzeczy. Zakończyłyśmy spotkanie pod pomnikiem Fredry, która też pewnie była kobieta. AI zebrało sto kilkadziesiąt podpisów, ale wydaje nam sie, że osób było więcej. Znowu przemawiały przedstawicielki Partii Kobiet, KPH, Sierpnia 80. i koniec.
A potem radość wielka, że się udało. Że warto pomyśleć o czymś większym w przyszłym roku. Że tak naprawdę, to kobiety potrzebują takich spotkań. Że za krotko, że za szybko.
Dla mnie Manifa jest miejscem, w którym rzeczywiście można wykrzyczeć sprawy, które są niesprawiedliwością, ewidentnym łamaniem praw kobiet i praw człowieka. Ale Manifa to również spotkanie. Takie radosne, siostrzane, pełne spontaniczności, radości, szacunku i wzajemnego zrozumienia. Jest to też miejsce, gdzie można powalczyć ze stereotypem PRL-owskiego święta kobiet, gdzie dostawałyśmy rajstopy i goździka i miałyśmy siedzieć cicho. To miejsce, gdzie kobiety mogą pokazać, że ciągle wiele jest do zrobienia w kwestii równouprawnienia i praw człowieka. Chciałabym, aby Manifa trwała nawet jeśli już wszystko do wywalczenia będzie wywalczone. Bo bardzo dobrze jest, jak kobiety razem przekazują sobie pozytywną energię, radość i chęć wspólnego działania.
Mamy dużo zapału i energii. I oby się udało jeszcze raz spotkać za rok. W jeszcze większym gronie.